Deprecated: Function split() is deprecated in /home/pies/sputnik.pl/jacek/lib/post.php on line 45
Jacek Pabisiak: listy z czarnego lądu

Lagos, 5 marca 2004 (środa)

Wczoraj minęły dwa tygodnie, od kiedy moja stopa dotknęła po raz pierwszy Czarnego Lądu, a dziś kończy się mój pierwszy tydzień pracy - pomyślałem więc, iż czas najwyższy, bym zdał jakąś z tego, co się u mnie dzieje, relację.

Jeśli idzie o Nigerię, to powoli zaczynam się przyzwyczajać do wszystkiego - pogody, obyczajów, postrzegania mnie jako zamożnego oyinbo (= biały człowiek w Yoruba) etc. Codziennie uczę się 300 tysięcy nowych rzeczy.

Praca - temat odrębny. Pierwszy tydzień minął dość interesująco, parę spotkań w interesach, trochę dobrych wieści (sprzed chwili - dostaliśmy od jednego z banków 13 tys. dolarów na jeden z naszych projektów) i trochę tych mniej dobrych. W tej chwili jestem na etapie docieranie się i wszystkiego; jeszcze nie wszystko działa (brak wizytówek, szofera, tu woda cieknie, tam ktoś czegoś zapomniał), ale mam nadzieję, że to tylko kwestia czasu...

A kiedy już przy czasie jesteśmy, cóż, tutaj obowiązuje tzw. African Time, czyli, jak wołasz hydraulika w poniedziałek, to mówi, że oddzwoni jutro, czyli koło środy ty do niego zadzwonisz znowu tylko po to, żeby się dowiedzieć, że nie mógł zadzwonić we wtorek, ponieważ jedno z jego 35 dzieci zachorowało. Ale w poniedziałek (czyli tydzień po tym, jak rozwalił się kibel) hydraulik się zjawia, bez sprzętu jednak, tak przyszedł zobaczyć, o co ja takiego szumu robię. Następnym etapem jest wycena - materiału i robocizny, a wycena w dużym stopniu zależy od tego, ile zleceniodawca ma pieniędzy, im bogatszy, tym więcej zapłaci... jasna sprawa. Kiedy już wszystko ustalone, trzeba wypłacić zaliczkę na rzekome materiały, które w zasadzie sprowadzają się chyba do zakupu kilku butelek STAR (popularne tutaj nigeryjskie piwo) - i tak jest generalnie ze wszystkim.

następny →